Garncarz
Garncarz to rzemieślnik, który z gliny tworzył naczynia niezbędne w codziennym życiu – od garnków po kafle piecowe. Dziś to zawód ginący, obecny głównie w małych pracowniach, muzeach i podczas pokazów.
Kim był garncarz
Garncarz to rzemieślnik, który robił z gliny gotowe przedmioty od początku do końca. Sam zdobywał i przygotowywał glinę, formował z niej kształty (ręcznie lub na kole), suszył, wypalał w piecu, a czasem jeszcze pokrywał szkliwem i sprzedawał. Powstawały tak rzeczy potrzebne na co dzień: garnki, misy, dzbany, talerze, kubki, pojemniki do trzymania jedzenia, formy do pieczenia, a także kafle do pieców, małe figurki czy proste elementy ozdobne do budynków.
W miastach garncarze często należeli do cechów – były to organizacje rzemieślników, które pilnowały zasad: kogo można przyjąć do zawodu, jaka ma być jakość wyrobów i jakie mają być ceny. Na wsi częściej pracowano w rodzinnych warsztatach, a umiejętności przekazywano z rodzica na dziecko. Szacunek dla garncarza zależał od jakości jego wyrobów: czy naczynia są trwałe, równe, mają ładny kształt i czy ludzie chcą je kupować. (Słowo czerep oznacza po prostu „materiał naczynia” po wypale).
Garncarstwo istnieje od bardzo dawna, jeszcze od czasów neolitu. Dużą zmianą było pojawienie się koła garncarskiego. Najpierw było wolniejsze, pomagało formować równy kształt. Potem wprowadzono szybkie, napędzane nogą, które pozwalało robić cieńsze ścianki i powtarzać te same formy w krótkich seriach. Z czasem zaczęto używać polew i szkliw (to powłoki, które nakłada się na naczynie, by było gładkie, kolorowe i łatwiej się myło).
Garncarz był ważną częścią lokalnej gospodarki. Potrzebował gliny (kupował ją albo sam wykopywał) i drewna do pieca. Współpracował ze zdunami (to rzemieślnicy robiący piece i kafle), z budowniczymi (przy elementach ceramicznych w domach), a później także ze specjalistami od szkliw. Sprzedawał swoje wyroby kupcom i kramarzom, dzięki czemu trafiały one na jarmarki i do wiosek czy miast daleko od warsztatu.
Specjalizacje: nie wszyscy robili to samo. Niektórzy mistrzowie słynęli z dużych naczyń do kiszenia i przechowywania, inni z bardzo cienkich mis czy ozdobnych kafli z wypukłym wzorem (to kafle reliefowe). Były też warsztaty, które udostępniały innym formy i matryce do ozdób. Dzięki temu w danym regionie powstawał rozpoznawalny, „lokalny” styl.
Jak powstawało naczynie
Przygotowanie gliny. Najpierw wybierano dobre miejsce z gliną. Surowiec oczyszczano z kamyków i korzeni, moczono w wodzie i porządnie ugniatano (to się nazywa klinowanie). Zimą czasem glinę zostawiano na mrozie, żeby była bardziej plastyczna. Dodawano też domieszki: piasek, tłuczeń (drobno kruszony kamień), szamot/grog (zmielona, już wypalona ceramika) albo włókna roślinne. Dzięki temu naczynia mniej się kurczyły i pękały podczas suszenia i wypału. Tak przygotowaną „dojrzałą” masę dzielono na mniejsze porcje do pracy.
Formowanie. Były dwie główne metody:
- Lepienie ręczne (z wałeczków lub taśm gliny) – dobre do większych form i spokojnego poprawiania kształtu.
- Toczenie na kole – wolniejsze koło pomagało równomiernie formować ścianki dłońmi, a szybkie koło nożne pozwalało „wyciągnąć” naczynie z jednego kawałka gliny i zrobić cienkie, równe ścianki.
Wykańczanie i zdobienie. Gotową formę odcinano drutem od koła i odkładano na deskę (bat). Gdy glina była już lekko podsuszona (mówi się, że ma stan „skóry”), doklejano ucho, kształtowano stopkę, wygładzano wylew. Używano do tego żeber (drewnianych lub z kości), skrobaków, cienkich strun i stempelków. Zdobienia robiono nacięciami, żłobieniami i odciskami. Czasem nakładano polewę lub engobę (cienką warstwę barwionej gliny); prawdziwe szkliwo stało się powszechne później, wraz z rozwojem technik.
Suszenie. To bardzo ważny etap. Zbyt szybkie suszenie powoduje pęknięcia i odkształcenia. Naczynia suszono w przewiewie, z dala od słońca, często na specjalnych regałach. Do pieca trafiały dopiero całkiem suche, czyli „na kość”.
Wypał. Najpierw używano dołów i prostych palenisk, później pieców kopułowych (z różnym obiegiem dymu). W piecu można było ustawić atmosferę utleniającą lub redukującą – od tego zależał kolor gotowego naczynia (od szarości po czerwień). W dawnych warunkach temperatury zwykle wynosiły 800–1050°C. Lepsze piece dawały większą trwałość i powtarzalność wyrobów.
Selekcja i sortowanie. Po wypale sprawdzano każdą sztukę. Odrzucano te z wadami: pęcherzami, niechcianymi spękaniami (krakelurami), krzywym kształtem. Dobre naczynia znakowano znakiem warsztatu lub cechu, pakowano i wysyłano do sprzedaży lub na wymianę.
Jakie narzędzia używał tradycyjny garncarz
Koło garncarskie – serce warsztatu. Koło garncarskie to centrum pracy. Składa się z dwóch tarcz na wspólnej osi: dolnej napędowej i górnej roboczej. Wersja wolnoobrotowa służy do obciągania i profilowania, szybkie koło nożne pozwala toczenie z jednego kęsa masy, utrzymanie symetrii i cienkich ścianek. Od równomierności obrotów zależą grubość i stabilność naczynia, dlatego koło musi być dobrze wyważone, czyste i prawidłowo łożyskowane. Współcześnie zasady pozostają identyczne: to koło narzuca rytm pracy i decyduje o powtarzalności form.
Formowanie – narzędzia pod ręką. Pod ręką garncarza leży zestaw do kształtowania. Drut do odcinania – cienka struna – odrywa naczynie od tarczy bez deformacji dna. Szyniec (żebro) z drewna, kości lub kamienia wygładza i ścienia ścianki; różne profile żeber nadają misom łagodny łuk albo wyraźny rant. Nożyk garncarski służy do cięcia, fazowania wylewu i formowania stopek; metalowe końcówki pozwalają też ryć detale. Gąbka stabilizuje wilgotność i tarcie, domyka pory powierzchni i zapobiega „zrywaniu” gliny. Uzupełniają je szpikulce, patyczki i proste przybory pomiarowe – wzorniki, cyrkle, miarki – dzięki którym komplety naczyń trzymają wymiar, a seria z jednego dnia wygląda jak jedna rodzina.
Zdobienie, przygotowanie masy i suszenie. Zdobienie bazuje na narzędziach równie prostych, co skutecznych. Stempelki i grzebienie wprowadza się w glinę na etapie „skóry”, kiedy naczynie jest już stabilne, ale nadal plastyczne. Pędzle i kubki na engoby oraz polewy pozwalają malować pasy, kropki i motywy geometryczne; sitko (siwka) rozprasza zawiesinę równą warstwą na większej powierzchni. Kamień do ucierania polewy zastępuje młyn – ręczne mielenie na mokro zapewnia jednorodność i właściwą lepkość. O jakości decyduje też przygotowanie masy i kontrola suszenia: fryga, czyli drewniana pałka, ubija i odpowietrza glinę; kadzie i cebry utrzymują ją we właściwej wilgotności. Na ławie do klinowania garncarz ugniata masę, wyrzucając pęcherzyki powietrza i ustawiając cząstki w jednym kierunku – to zmniejsza ryzyko pęknięć. Świeże wyroby przenosi się na deseczki (bats) z drewna lub gipsu i suszy na regałach osłoniętych przed słońcem i przeciągiem. Zbyt szybkie suszenie paczy formę i tworzy mikropęknięcia ujawniające się dopiero po wypale, dlatego równe tempo w całej partii to złota zasada.
Piec, „meble piecowe” i organizacja pracy. Piec garncarski domyka proces. Od dołów i prostych palenisk rzemiosło doszło do pieców kopułowych i kanałowych, pozwalających kontrolować atmosferę utleniającą lub redukującą, a więc barwę i wytrzymałość czerepu. Płyty dystansowe, trójnogi i wsporniki rozdzielają wyroby, umożliwiają piętrowe układanie wsadu i pełne wykorzystanie objętości pieca. Saggary – osłony z szamotu – chronią delikatne naczynia przed płomieniem i popiołem, stabilizując mikroklimat wokół sztuki. Stożki pomiarowe (np. Segera) wskazują „dojrzałość” wypału: uginają się przy określonej kombinacji temperatury i czasu, dając wiarygodny sygnał, że można zamknąć ogień. Organizacja stanowiska i materiały narzędzi wynikają z praktyki: ława garncarska łączy koło, wodę, masę i najważniejsze narzędzia w zasięgu ręki, a podział pracowni na „mokre” i „suche” strefy chroni wyroby przed zanieczyszczeniami i przypadkowym uszkodzeniem.
W tradycyjnym warsztacie dominują drewno, kość, skóra, kamień oraz ceramika ogniotrwała; metal pojawia się tam, gdzie potrzebny jest cienki, trwały profil. Współczesne pracownie używają narzędzi o tych samych funkcjach, choć częściej spotkamy silikonowe żeberka, gipsowe batsy czy dokładniejsze cyrkle. Zasady pozostają niezmienne: proste narzędzia, precyzyjny ruch, kontrola wilgotności i ognia – to wystarcza, by zrozumieć sedno rzemiosła i zobaczyć, jak z miękkiej gliny rodzi się trwały, funkcjonalny kształt.
Ciekawostka:
Jak wygląda rynek ręcznie robionej ceramiki dziś
Ręcznie robiona ceramika to już nie tylko „ładna ozdoba”. To normalny, ważny kawałek rynku, w którym spotykają się rzemiosło, design i świadome zakupy. Ludzie szukają rzeczy wyjątkowych, robionych w krótkich seriach, z historią autora. Współczesny garncarz działa jak mała firma: sam projektuje, robi naczynia, sprzedaje je i prowadzi profile w internecie. Na popularność wpływają m.in. ekologia, moda na minimalizm i większa gotowość do płacenia za pracę rąk oraz koszty energii. Ważne jest też dziedzictwo: znane wzory i lokalne style pomagają się wyróżnić.
Trendy i gust kupujących
Dwie mody są teraz najmocniejsze. Pierwsza to minimalizm: matowe szkliwa, spokojne kolory, proste kształty. Druga to styl autorski: widoczne pociągnięcia pędzla, „popiołowe” efekty, faktury inspirowane naturą. Wróciły formy projektowane „pod rytuały”: czarki do herbaty, filiżanki do kaw alternatywnych, misy do ramen, zestawy do serwowania. Klienci pytają o pochodzenie gliny, bezpieczeństwo szkliw (kontakt z jedzeniem), trwałość i możliwość naprawy (np. kintsugi – naprawa złotem). Dobrze sprzedają się krótkie, sezonowe kolekcje, limitowane kolory i personalizacje (inicjały, grawer). Po pandemii popularne są warsztaty – wiele osób najpierw próbuje toczenia, a potem kupuje gotowe naczynia, lepiej rozumiejąc, za co płaci.
Sprzedaż, ceny i jak działają pracownie
Ceramika sprzedaje się w kilku kanałach naraz: własne sklepy online i social media, platformy sprzedażowe, butiki z polskim designem oraz wydarzenia na żywo (święta ceramiki, targi, jarmarki). Pracownie łączą sprzedaż dla osób prywatnych (B2C) z małymi seriami dla kawiarni i restauracji (B2B) – to daje stałe zamówienia i reklamę. Ceny zwykle układają się w trzy półki:
- entry – proste kubki i misy „od ręki”;
- mid – dopracowane zestawy i krótkie serie szkliw;
- collectors – unikaty, duże formy, trudne techniki.
Wycenę budują nie tylko czas i glina, ale też prąd/gaz do pieca, zużycie pieca, odpady, testy szkliw, pakowanie i ewentualne zwroty. Coraz więcej twórców prowadzi dokładne notatki techniczne (temperatury, stożki, karty szkliw), dzięki czemu jest mniej strat i lepsza powtarzalność — ważne przy kompletach. Rozwijają się usługi dodatkowe: warsztaty, vouchery, naprawy złotem, a nawet abonament na „miesięczny kubek”.
Wyzwania i szanse
Najtrudniejsze są koszty energii i wysyłki: wypał potrzebuje stabilnego zasilania, a bezpieczne pakowanie naczyń jest drogie. Konkurencja rośnie, więc trzeba się wyróżnić: spójny styl, dobre zdjęcia, opowieść o procesie, równa jakość każdej partii. Jednocześnie pojawia się dużo szans: kawiarnie, restauracje i małe hotele zamawiają autorskie serwisy; instytucje kultury szukają rzemieślników do pokazów i rezydencji; eksport do krajów UE jest prostszy dzięki wspólnym zasadom zakupów. Muzea i festiwale nakręcają modę na „ceramikę z historią”, a młode pracownie łączą stare techniki ze współczesnym wzornictwem. W efekcie rynek ręcznej ceramiki jest coraz dojrzalszy, bardziej przejrzysty technicznie i skupiony na użytkowniku — gotowym zapłacić za trwałość, lokalne pochodzenie i autorski charakter przedmiotu.
Przejdź do scenariusza lekcji ↵
Podziękowania
Serdecznie dziękujemy Magdalenie Kopiczko za otwarcie drzwi do pracowni, za czas, wiedzę i cierpliwość, z jaką przeprowadziła nas przez rytm koła, suszenie i rozmowę z ogniem. Jej pasja do rzemiosła sprawia, że glina zamienia się nie tylko w naczynia, ale i w opowieści, które zostają z nami na długo.
e-mail: sklep@bialawierzba.pl, tel. +48 690 912 902, ceramikakopiczko.pl, facebook.com/ceramikakopiczko


